Zorganizuj się przed latem #2 moje sposoby na planowanie dnia i tygodnia

Dzisiaj kolejny, drugi artykuł z serii

 

 

Zorganizuj się przed latem!

 

 

 

Jeśli nie miałeś jeszcze okazji zerknąć na pierwszy – nic straconego – jest TUTAJ. Dowiesz się z niego, po co w ogóle cokolwiek planować, jak zacząć, oraz poznasz kompletne fundamenty organizacji czasu – i w ogóle – całego życia. Nie wiem czy jest sens, wdrażać w życie rady, które przedstawię tutaj, jeśli nie zastosujesz się do tych z  pierwszego artykułu. Także klikaj, czytaj i wracaj!

 

 

Przeczytane? Już wiesz, jak ważne jest zapisywanie wszystkiego i odgracanie swojej głowy? No to super! Teraz możemy iść dalej.

 

 

 

 

#2 moje sposoby na planowanie dnia i tygodnia

 

 

Mój sposób planowania bardzo zmienił się na przestrzeni lat. Długo szukałam idealnej metody, idealnego planera, idealnego kalendarza. Ale – jakby nie można się było tego spodziewać – żadnej z tych idealnych rzeczy nie znalazłam. Był czas, że pod swoją kontrolą chciałam mieć dosłownie wszystko, a jeśli coś nie poszło po mojej myśli, bardzo odbijało się to na moim nastroju i relacji z bliskimi. Planowałam dla planowania. Nie polecam. Były też chwile (chociaż tych było zdecydowanie mniej), kiedy nie planowałam kompletnie nic, ze wszystkim szłam na żywioł, nie chciałam katalogować swojego umysłu. Tego również nie polecam. Ale mimo wszystko, jestem wdzięczna, że przeszłam, przez te etapy, bo pozwoliły mi one poczuć zdrowy dystans do organizacji swojego życia. Planowanie nie jest już dla mnie czymś co muszę robić, ale czymś co chcę robić z przeróżnych względów. Rady przedstawione poniżej, świetnie sprawdzają się dla mnie, jako osoby prowadzącej dość nieprzewidywalny i bardzo aktywny tryb życia, z milionem mniejszych i większych obowiązków na głowie. Mam więc nadzieję, że i ty znajdziesz wśród nich coś dla siebie.

 

 

 

 

1 . Zaprzyjaźnij się z Bullet Journal

 

 

Łopatologicznie mówiąc, Bullet Journal, to po prostu pusty zeszyt, w którym możesz zapisywać co tylko chcesz, bez żadnych ograniczeń. Przykładowo – w momentach, gdy twój grafik pęka w szwach, możesz poświęcić kartkę, albo dwie na cały dzień – co nie jest wykonalne w przypadku zwykłego kalendarza, czy planera. I odwrotnie – gdy chcesz poobijać się przez cały tydzień, możesz tam nic nie zapisywać, lub po prostu poświęcić tygodniowi jedną stronę. Bullet Journal jest również bardzo dobrym miejscem, do przechowywania wszelkiego rodzaju list – książek do przeczytania, filmów do obejrzenia, pomysłów na wakacje, planu aktywności fizycznej, grafiku zajęć. Dosłownie wszystkiego. A jeśli masz kreatywną duszę – lub po prostu taką ochotę – możesz ozdobić go w dowolny sposób, ponumerować jego strony, stworzyć swój własny kod kolorystyczny itp. – tak jak TUTAJ.

2. Planuj to, co chcesz zrobić, ale nie wiedzieć czemu, nie robisz tego

 

 

Tak samo jak mamy tendencję, do zaśmiecania swojej głowy, na co lekarstwem jest zapisywanie wszystkiego, co nam po niej chodzi – tak samo wpisywanie tego wszystkiego do swojej listy zadań do zrobienia jest głupotą. Im mniej znajdzie się na twojej liście zadań, tym lepiej. Planuj więc to, co chcesz, żeby było zrobione, ale z jakichś magicznych względów – nie jest. Po co przejmować się resztą?

 

 

3. Planuj w kontekście

 

 

Podejrzewam, że podobnie jak ja, nie masz mocy wydłużania doby o kilka godzin.  Jednak często o tym zapominamy, okłamując się, że zrobimy milion rzeczy w bardzo krótkim czasie. Ale tu nie chodzi tylko o czas. Bo żeby coś zrobić, potrzebne są dwa czynniki – czas i energia. To drugie, zwłaszcza jeśli chodzi o zadania, których robić nam się nie chce. Zabranie się do czegoś, co odkładaliśmy na później przez ostatni miesiąc, i przepisywaliśmy do coraz to nowych list zadań do zrobienia – bo jutro na pewno to zrobię – wymaga naprawdę dużo samozaparcia. Dlatego planując miej na uwadze te dwie rzeczy – czy aby na pewno będziesz miał na to czas i czy aby na pewno będziesz miał na to siłę.

 

 

4. Wygospodaruj czas na chwilę refleksji

 

 

Planujemy, działamy, przejmujemy się, ale po co nam to wszystko? Żeby upewnić się, że to co robisz ma sens i na pewno prowadzi cię w wybranym kierunku, dobrze jest co tydzień chwilę się nad tym zastanowić. Jakie są moje cele? Co mnie do nich przybliży? Czy na pewno chcę dalej robić, to co robię do tej pory, czy może trochę zmienić taktykę? Czy w tym tygodniu na pewno znajdę czas i siłę, na zrobienie tego co chcę zrobić? Czy nie zaniedbuję, którejś dziedziny mojego życia, bo jestem tak pochłonięty inną? Te i tysiące innych pytań, warto zadać sobie co najmniej raz w tygodniu (najlepiej wybrać jeden, konkretny dzień na tego typu rytuał) i przy okazji zaplanować kluczowe, priorytetowe rzeczy, na których wykonaniu bardzo zależy ci w nadchodzącym tygodniu.

A jak wygląda moje codzienne planowanie?

 

 

Mój sposób planowania stale się zmienia. Zwykle jednak pod koniec tygodnia, wyciągam swój magiczny zeszyt i zerkając jednocześnie, do Kalendarza Google wpisuję do niego wszystkie wydarzenia, które na pewno odbędą się w nadchodzącym tygodniu – typu zajęcia na uczelni, eventy na które chcę iść, spotkania ze znajomymi. Następnie, mając na uwadze różne obszary mojego życia, zastanawiam się, na czym chcę się skupić przez kolejne 7 dni, co chcę poprawić, jak mają się moje cele długoterminowe. A wszystko to, co chcę zrobić wpisuję do list zadań na poszczególne dni.

 

 

_______________________________________________________________________________

 

 

Mam nadzieję, że powyższe rady ułatwią ci codzienne planowanie. Wiem, że się powtórzę, ale to zdanie będę wałkować jeszcze wiele razy –  organizacja jest narzędziem, które ma za zadanie ci pomóc, a nie celem samym w sobie. Jesteś tylko (i aż) człowiekiem z ograniczonymi pokładami czasu i energii. Ale dostajesz codziennie 24 godziny i tylko i wyłącznie od ciebie zależy jak je wykorzystasz. Powodzenia!