Kontakt z naturą – jak go odzyskać? dlaczego jest aż tak ważny?


Kolorowa Codzienność, Rozwój / wtorek, Październik 31st, 2017

 

Kiedy ostatnio byłaś na spacerze bez swojego telefonu? Kiedy ostatnio idąc gdzieś nie wsłuchiwałaś się w głośną muzykę ze swoich słuchawek, ale szum drzew? śpiew ptaków? Mimo, że brzmi to trochę zbyt idealistycznie, dla nas – jako ludzi – natura to prawdziwy dom. Nie wysokie budynki, nie zatłoczone miasta, ale bujna roślinność, wiatr, słońce, ziemia, doświadczanie świata wszystkimi zmysłami – nie tylko wzroku – jak to telefony, tablety i inne urządzenia próbują nam wpoić. I myślę, że gdzieś po drodze od jaskiń zamieszkiwanych przez kilku osobników, do wielotysięcznych miast w których obecnie żyjemy – zapomnieliśmy o tym wszystkim.

 

Czy to znaczy, że już nie potrzebujemy kontaktu z naturą? Absolutnie nie! Myślę, że potrzebujemy go bardziej niż kiedykolwiek, bo jesteśmy jej nieodłączną częścią – co zresztą potwierdza wiele badań naukowych.

 

black forest, forest, hills

 

Dlaczego utraciliśmy więź z naturą?

 

Najnowsze odkrycia z dziedziny ekopsychologii – działu psychologii zajmującym się związkiem człowieka z przyrodą – mówią, że człowiek nie tyle jest częścią przyrody, ale samą przyrodą. Stanowimy jedność ze środowiskiem naturalnym, czy nam się to podoba czy nie. A to, że człowiek przez ostatnie stulecia, nabierając coraz więcej samoświadomości i manipulując środowiskiem naturalnym na korzyść maksymalizacji doświadczania przyjemności i minimalizacji doświadczania cierpienia – oddzielił się od natury i uważa ją za coś odrębnego – jest wg ekopsychologów tylko i wyłącznie przejawem poważnych zaburzeń psychicznych naszych czasów – oraz przyczyną tzw. bólu egzystencjalnego.

Ból egzystencjalny to w dużym skrócie brak poczucia celu w życiu, co prowadzi do zaburzeń psychicznych takich jak depresja, ataki paniki itp. – które w naszych czasach są już niestety chorobami cywilizacyjnymi. Ponad 25 % populacji ludzkiej przynajmniej raz w życiu doświadczyło epizodu poważnej choroby psychicznej – w szczególności w bardzo rozwiniętych rejonach świata – takich jak Polska (tak, jesteśmy krajem rozwiniętym – woda, prąd, opieka medyczna).

 

drops of water, nature, nature wallpaper

 

Ale przecież człowiek pierwotny, który był bardzo blisko z naturą, żył dużo krócej, częściej chorował, musiał walczyć o przetrwanie w trudnych warunkach…

 

A my? Medycyna gna do przodu, niemal każdy w naszym kraju ma dostęp do podstawowych środków sanitarnych. Jeśli nam zimno – możemy kupić kurtkę, czy ciepłą herbatę. Jeśli jesteśmy głodni – bez problemu dostaniemy jedzenie. O przetrwanie zimy, czy zagrożenie ze strony innych zwierząt – nie musimy się martwić. Mimo wszystko – takie warunki panują od bardzo niedawna. Nasi pradziadkowie nie mieli aż tylu luksusów.

Otóż zawsze jest coś za coś. Nie mówię, że kiedyś było lepiej – zresztą nie mogę tego wiedzieć. Ale kiedyś na pewno (my – ludzie) mieliśmy dużo lepszy kontakt z przyrodą, czuliśmy ją dużo pełniej, dużo głębiej. A dzięki temu mieliśmy poczucie kogoś, kto gdzieś przynależy, czuliśmy się nieodłączną częścią całego świata. Im mniej mieliśmy narzędzi, im mniej zmienialiśmy świat wokół siebie – tym pełniejsze było nasze doświadczanie przyrody.

To oczywiście miało swój koszt – zmaganie się z trudami życia. Dzisiaj potrafimy już minimalizować negatywny wpływ warunków środowiskowych na nasze życie, co jednocześnie sprawia, że jesteśmy coraz bardziej odcięci od rzeczywistości, od natury, od tego – co prawdziwe. A to też ma swój koszt – zatracanie poczucia siebie na tym świecie – co jak już wspomniałam – prowadzi do poważnych problemów natury egzystencjalnej – co przejawia się w postaci zaburzeń psychicznych – lub po prostu – znacznie obniżonej jakości życia.

W książce „Mikrowyprawy w wielkim mieście” Łukasza Długowskiego bardzo przemówił do mnie przykład przytoczony przez dr Ryszarda Kuliga:

Zwierzęta w zoo żyją znacznie dłużej niż te na wolności. Zawsze mają pokarm i opiekę weterynaryjną, ale ktoś mógłby powiedzieć: co to za życie? Czy wilk na wolności zamieniłby się na klatkę w zoo, wiedząc, że będzie żył dłużej i wygodniej? To wielkie pytanie filozoficzne: na czym polega dobre życie i co to właściwie znaczy życie? Jak my chcemy żyć? Tak jak w zoo – dłużej, bezpieczniej, zdrowiej, ale w klatce? Czy wolimy się wypuścić i poddać nurtowi życia i doświadczać czegoś, czego nigdy nie doświadczymy w klatce, ale narażając się na poważne konsekwencje, np. krótszego życia, chorób, zranienia. 

 

kajak, kayak, lake

Co więc daje nam kontakt z naturą?

 

  • Tak jak już wspomniałam wcześniej, przede wszystkim – poczucie przynależności do świata, poczucie jedności ze światem, poczucie celu, bycia nieodłączną jego częścią. Natura wpływa więc dosłownie zbawiennie na nasze zdrowie psychiczne.
  • Istnieje ogromna ilość badań naukowych potwierdzających ten wpływ – a co za tym idzie – na całym świecie (głównie w Azji) – otwiera się coraz więcej ośrodków leczniczych, w których głównym lekarstwem jest właśnie obcowanie z przyrodą. Nie, to nie są żarty. W USA, Nowej Zelandii, Walii, Francji – pacjenci coraz częściej wychodzą od lekarza z receptą na leśne spacery.
  • Ponadto kontakt z naturą zwiększy Twoją odporność, dzięki fitoncydom – substancjom wydzielanym przez rośliny. Fitoncydy, stymulują organizm do produkcji komórek układu odpornościowego – przede wszystkim komórek NK (ang. natural killers) – które to mają duże znaczenie w profilaktyce rozwoju nowotworów.
  • Poza tym, zmniejszy się prawdopodobieństwo zachorowania przez Ciebie na choroby cywilizacyjne – takie jak otyłość, alergie, choroby psychiczne itd. oraz zmniejszy się ilość Twoich hormonów stresu, co z kolei wpływa pozytywnie na…
  • Nastrój, pozytywne nastawienie do świata, poprawa relacji z najbliższymi.
  • Obcowanie z naturą, pozwoli Ci również przypomnieć sobie, co jest dla Ciebie na prawdę ważne. Już po kilkuminutowym spacerze nabierzesz dystansu do swoich problemów, które zaczną wydawać się po prostu śmieszne.

 

blur, branch, countryside

 

Jak odzyskać utraconą więź?

 

Najprostsze rozwiązanie to po prostu rezygnacja z wygód, jakie oferuje nam XXI wiek. Broń boże nie chodzi o to, byśmy wszyscy roztrzaskali swoje telefony, odcięli się od prądu i zamieszkali w szałasie w samym środku Bieszczadzkiej dziczy. Chodzi o to, by nie rezygnować ze spaceru tylko dlatego, że pada. Chodzi o to, by w ogóle wyjść na ten spacer. By wyjść – nie brać telefonu, zamiast ścieżki spacerowej przejść się środkiem lasu, posiedzieć chwilę na chłodnej ziemi, poczuć ją, dotknąć drzew, może nawet ich powąchać? Ja wiem. Brzmi co najmniej trochę głupio, ale w kontakcie z naturą chodzi właśnie o robienie rzeczy, które dla nas, ludzi XXI wieku, brzmią i wyglądają właśnie głupio, bo nikt prawie nikt ich nie praktykuje – kojarzą się z prymitywnymi zachowaniami, bardziej przypisywanymi do zwierząt, niż do ludzi. Ale człowiek przecież jest zwierzęciem, jest częścią ekosystemu. I takie praktyki mają nam o tym właśnie przypomnieć.

Trochę bardziej hardkorowym przeżyciem będą wycieczki z noclegiem! Ale za to jakim cudownym! Do tej pory miałam okazję przespać kilka nocy pod gołym niebem (bez namiotu) i każdą z nich doskonale pamiętam, a jeszcze lepiej wspominam. Momentami było zimno, momentami bałam się, że zza drzewa wyskoczy jakiś dziki zwierz i mnie zje, ale nic takiego się nie stało – i w większości przypadków się nie dzieje, ponieważ dzika zwierzyna póki człowiek jej nie atakuje – sama będzie go unikać. Ale to właśnie dzięki tym niewygodom bezpośredni kontakt z przyrodą (od której tak bardzo się w dzisiejszych czasach odgradzamy) jest tak niepowtarzalnym i niesamowitym doświadczeniem.

 

fog, foggy, forest

 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej…

 

Jeśli zainteresowała Cię ta tematyka, bardzo serdecznie polecam książkę Łukasza Długowskiego „Mikrowyprawy w wielkim mieście” , o której wspominałam już wcześniej. Łukasz rozwija tam temat więzi z naturą i daje mnóstwo propozycji mikrowypraw, czyli wycieczek, które można odbyć mieszkając nawet w najbardziej zatłoczonym mieście, a które umożliwią nam pełne doświadczenie przyrody – a przy tym nie wymagają ani dużego nakładu pieniężnego (większość takich wypraw jest całkowicie darmowa, lub kosztuje tyle co bilet autobusowy pod miasto) – ani czasowego – przykładowo – jedno popołudnie.

 

Pamiętaj, że praca zajmuje około 8 godzin dziennie. To, jak spędzisz pozostałe 16 (tak, liczę również sen – czy to w wygodnym łóżku, czy przy ognisku, nad jeziorem, zaledwie kilka kilometrów od centrum miasta) zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.