Jak poczuć że możesz wszystko? – czyli trochę o stanie ‚flow’

 

Kojarzysz ten stan, kiedy czujesz, że możesz wszystko? Kiedy niemożliwe, staje się możliwe. Kiedy wszystkie ograniczenia, wątpliwości i problemy znikają. Kiedy uświadamiasz sobie co tak na prawdę jest w twoim życiu ważne, jesteś zainspirowany i gotowy do działania.

 

 

To właśnie stan flow.

 

 

Jestem pewna, że każdy z nas doświadczył kiedyś czegoś podobnego. Ba! Mam szczerą nadzieję, że jeszcze pamiętasz swój ostatni przepływ! Bo tak właśnie brzmi dosłowne tłumaczenie tego terminu z języka angielskiego. W tym artykule postaram się podpowiedzieć ci, jakie są moje sposoby na jak najczęstsze osiąganie tego stanu i wykorzystanie go w możliwie najlepszy sposób. Ale najpierw…

 

 

 

 

Po co ci w ogóle jakiś flow?

 

 

Jeśli już zdążyłeś poczuć w sobie odrobinę sceptycyzmu do tego jakże pięknego, brzmiącego jak kolejna, oklepana, coachingowa gadka pojęcia – spokojnie. Bez flow też przeżyjesz. Co jakiś czas pewnie i tak go doświadczysz – bardziej, lub mniej świadomie. Tak też jest super. Ale mimo wszystko, chciałabym cię przekonać, że warto się trochę wysilić i poczuć to częściej niż zupełnie przez przypadek. Dlaczego?

 

 

  • Przede wszystkim poczucie stanu mogę wszystko pozwoli ci na przełamanie dotychczasowych schematów myślowych. A to jest całkowita podstawa jakiejkolwiek autorefleksji – a co za tym idzie – zmiany na lepsze. Bardzo wiele rzeczy robimy automatycznie – co w wielu przypadkach ułatwia nam codzienność – ale – często zamyka drzwi do poprawy jakości swojego życia. Bo jak możesz poprawić dany obszar swojego życia, skoro nawet się nad nim nie zastanawiasz i wszystko robisz z przyzwyczajenia?

 

 

  • Poza tym – w parze ze zmianą schematów myślowych idzie rozwój kreatywnego myślenia. Podczas flow wpada nam do głowy masa nowych pomysłów. Nabieramy dystansu do własnych ‚problemów’, co pozwala na zdecydowanie skuteczniejsze ich rozwiązanie.

 

 

  • Jeśli dwa powyższe argumenty jeszcze cię nie przekonały mimo wszystko zachęcam cię do stosowanie poniższych strategii, bo flow jest po prostu przyjemne. Kto nie lubi czuć się dobrze? Czuć, że może wszystko? Flow to niesamowita dawka pozytywnej energii. Euforia, która mimowolnie da ci ogromnego kopa do działania.

 

 

 

 

Jak osiągnąć stan flow?

 

 

To wcale nie takie trudne! Ja osobiście, zauważyłam dwa podstawowe sposoby.

 

 

  • Generalnie mówi się, że flow to zatracenie siebie w danej czynności. Zastanów się więc, kiedy ostatnim razem się tak czułeś? A może to nie sama czynność wprawiła cię w ten stan, a okoliczności jej wykonywania? Cokolwiek to było, spróbuj odtworzyć sytuację i obserwuj co się stanie. Oczywiście muszę zaznaczyć, że jeśli myślisz teraz o swojej ostatniej libacji alkoholowej – mam złą wiadomość – to jeden z przypadków, który nie zadziała. Prawdziwy flow to pełna świadomość.

 

 

  • A jeśli nie możesz przypomnieć sobie ostatniego stanu uniesienia i euforii – skup się na nowym – odkrywaj! Przeczytaj książkę, wróć z pracy inną drogą niż zwykle, wypróbuj nowy przepis, zmień wystrój w swoim mieszkaniu, oglądnij film, idź do nowej kawiarni, jedź na koncert, narysuj coś, idź pobiegać. Generalnie zrób coś, co jest dla ciebie nowe, nieschematyczne i poczuj chwilę. Po prostu, wyłącz myślenie. Nie musi to być nic wielkiego – ale może. Flow możesz uzyskać zarówno przez przypadkowe usłyszenie jednego zdania w programie telewizyjnym – jak i podczas podróży na koniec świata.

 

 

Jak wykorzystać ten pozytywny przypływ energii?

 

 

  • Zapisuj! Zapisz wszystkie pomysły, jakie akurat wpadną ci do głowy, zapisz jak się czujesz, zapisz jak w danym momencie widzisz świat i swoje problemy. Dzięki temu, pozytywny, nieschematyczny tok myślenia zostanie w twojej głowie na dłużej – i zawsze będziesz mógł do niego wrócić.

 

 

  • Rób! Zrób to, co chcesz zrobić! Nie wahaj się. Oczywiście nie warto podejmować wielkich decyzji pod wpływem emocji (chyba, że jedyne co powstrzymywało cię przed ich podjęciem był strach), ale rzeczy które mogą znacząco wpłynąć na twoje życie, a które odkładasz na później od dłuższego czasu – warto rozpocząć właśnie w takich momentach.

 

 

  • Daj się ponieść. Nie myśl, nie analizuj, po prostu bądź, ciesz się. Przez większość życia, twoja głowa jest zasypywana milionem myśli i właśnie takie chwile, są przyciskiem reset dla twojego umysłu. Daj się więc zresetować, by móc potem z ogromną dawką energii, podjąć nowe działania – ku lepszemu.

 

 

 

 

Mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się przybliżyć ci to jakże piękne zjawisko uniesienia i euforii. A jeśli nasuwa ci się pytanie po co to wszystko tak analizować? Myślę, że im bardziej świadomi jesteśmy swoich działań, tym bardziej możemy nimi kierować – a w efekcie – osiągać zdecydowanie lepszą jakość życia poprzez większe poczucie szczęścia. I tego właśnie ci życzę : )