Jak dbać o swój rozwój duchowy?


Rozwój / niedziela, Styczeń 28th, 2018

 

Organizacja czasu, ćwiczenia fizyczne, zdrowe odżywianie, wyrabianie w sobie coraz to nowych i lepszych nawyków, czytanie książek na temat rozwoju osobistego. To wszystko jest naprawdę świetne, ale niestety nie wystarczające, by czuć się ze sobą dobrze i wieść życie pełne spokoju i harmonii.

Ba! Nadmierne skupianie się na wyżej wymienionych aspektach często kończy się frustracją, poirytowaniem i stwierdzeniem „aa p* to wszystko”. Oczywiście wiadomo, że są to jedynie narzędzia, środki do celu (tzn. organizacja czasu nie powinna być dla Ciebie celem samym w sobie, ale np. narzędziem do efektywniejszego wykorzystania dnia).

Ale jak odróżnić to czego chcemy, czego potrzebujemy, od tego co nam się tylko wydaje, jeśli zewsząd codziennie jesteśmy wręcz atakowani tysiącami – jeśli nie milionami nowych informacji, zdjęć, ofert, reklam, propozycji, wydarzeń, opinii? Jak budzić się i zasypiać ze spokojem wewnętrznym, niezależnie od tego, czy wykonaliśmy dzisiaj wszystkie pozycje ze swojej to-do listy, czy zmarnowaliśmy dzień przed komputerem?

 

ROZWÓJ DUCHOWY

 

Bardzo ciężko jest do końca zdefiniować to pojęcie. Przedstawię Wam więc czym od jest dla mnie.

Głęboko wierzę, że każdy z nas, to coś znacznie więcej niż zlepek komórek, myśli, emocji i organów współgrających ze sobą. Oprócz nich mamy również duszę/ pranę/ energię życiową/ świadomość (każda religia nazywa  inaczej), nad którą – tak jak nad swoim umysłem i ciałem – można pracować – a raczej ją rozpracowywać – poznawać i kształtować – dzięki czemu poznajemy jednocześnie swoją prawdziwą naturę – a to pozwala nam na życie w zgodzie ze swoim prawdziwym ja.

 

I to właśnie mam na myśli przez rozwój duchowy.

 

Two Monk in Orange Robe Walking Down the Concrete Stairs

 

Czy rozwój duchowy > rozwój osobisty?

 

Moim zdaniem – tak. Dlaczego? Kojarzysz takie sytuacje, kiedy teoretycznie w Twoim życiu wszystko gra – a jednak coś jest nie tak? Jest ci smutno, wszystko wydaje się trochę bez sensu, ogarnia Cię nostalgia? I mimo, że bardzo się strasz, masz poczucie, że coś jest nie tak. Próbujesz ratować to na sposoby znane Ci dotychczas – pracować wydajniej i lepiej, ogarnąć swoje życie, ale to nie w zewnętrzu tkwi problem, ale w Tobie.

I właśnie takim sytuacjom zapobiega rozwój duchowy. A może nawet nie tyle zapobiega, a pozwala przetrwać, zrozumieć, przyjąć z pokorą i iść dalej.

Dlaczego?

 

…bo wszystko zaczyna się w Tobie

 

Tak jak rozwój osobisty mówi „zmień swoje przekonania, zmienisz swoje życie”, tak narzędzia rozwoju duchowego pozwalają Ci wniknąć w siebie i swoją świadomość na tyle, by te przekonania zmienić. Odblokować swobodny przepływ energii przez Twoje ciało i przywrócić Ciebie do stanu równowagi. A kiedy Ty jesteś w równowadze ze sobą – Twoje życie również jest w równowadze. I w to głęboko wierzę.

Samo przeczytanie tysiąca książek dotyczących rozwoju duchowego, czy osobistego, pójście na nie wiadomo jak drogie kursy rozwoju osobistego, nauka technik medytacyjnych, czy codzienne uprawianie sportu nie sprawi, że się rozwiniesz. Będziesz miała znacznie większą wiedzę – to na pewno. Ale nie gwarantuje to ogólnego rozwoju Ciebie jako jednostki duchowej.

 

Woman Looking at Sunset

 

Rozwój duchowy a religie

 

W teorii powinno mieć to bardzo dużo ze sobą wspólnego. W praktyce niestety w większości przypadków ma niewiele. Niezależnie od tego, czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, czy w Makaronowego Potwora Spaghetti (tak, istnieje taka oficjalna religia), chodzisz regularnie do kościoła, odmawiasz wszystkie możliwe modlitwy – nie gwarantuje to tego, że rozwijasz się duchowo. Tak jak pisałam wcześniej, nic tego nie gwarantuje.

Religie natomiast mogą być dobrą podstawą, ścieżką i drogowskazami do rozwoju duchowego. Należałoby je jednak faktycznie poczuć, zagłębić się w nie i praktykować całym sobą na co dzień, a nie tylko swoim ciałem (np. uczęszczając na mszę).

 

Jak dbać o swój rozwój duchowy?

 

Nie trzeba od razu wstępować do klasztoru i zostać mnichem buddyjskim, by rozwijać się duchowo.  Jednakże tak jak mnisi, warto chociaż szczyptę rozwoju duchowego wprowadzić do swojego życia na co dzień.

Po co?

Po to, że rozwój duchowy sprowadza Twój umysł, ciało, myśli, emocje, wszystko co Cię spotyka, wszystkie miłe i przykre wydarzenia na wyższy poziom. Pozwala Ci z dystansem i pokorą spojrzeć na swoje problemy, pozwala ze współczuciem spojrzeć na Twoich wrogów, pozwala z miłością spojrzeć na cały świat, a także dostrzec przyjemność w najmniejszych czynnościach.

 

 

  • RELIGIA – jeśli jesteś osobą wierzącą, możesz wykorzystać wszystkie narzędzia jakie daje Ci Twoja religia, do rozwoju duchowego. Poczytaj Biblię, pomódl się, odwiedź pobliski kościół, nawet jeśli nie na mszy, pomyśl o Bogu i tym co chce Ci on przekazać.

 

  • MEDYTACJA – nawet minuta dziennie wprowadzi ogromną, ogromną zmianę do Twojego życia, gwarantuję! Usiądź prosto, weź kilka głębokich oddechów, staraj się nie myśleć, po prostu bądź. Bądź ciałem i duchem. Bardzo polecam medytacje prowadzone: NAJLEPSZA APLIKACJA, MEDYTACJE NA YouTube.

 

  • KSIĄŻKI – wszelkiego rodzaju książki o tematyce egzystencjalnej, księgi poszczególnych religii, lub książki o religiach, biografie, albo w ogóle jakakolwiek wartościowa literatura, zmuszająca do refleksji (często są to chociażby zapomniane i znienawidzone lektury szkolne – do których wbrew pozorom warto wracać nawet po wielu latach)

 

  • JOGA – od razu zaznaczę, że praktyka jogi nie jest powiązana bezpośrednio z żadną religią. Są to świetne ćwiczenia pomagające współgrać twoją duszę z ciałem – czyli bardzo holistyczne podejście. Ponadto naprawdę świetne ćwiczenia fizyczne, praca z oddechem, ale też forma medytacji w ruchu. Nie trzeba być wysportowanym, rozciągniętym, ani szczupłym, by zacząć ją trenować. Polski kanał Gosi Mostowiak oraz moja ulubiona Yoga with Adriene

 

To wszystko może Ci dać bardzo dużo, ale może Ci też nie dać kompletnie nic. Tak jak już wspominałam wcześniej, nie chodzi o to, by robić to fizycznie, swoim ciałem, modlić się 5 razy dziennie, czytać książki, medytować, wizualizować itp. ale by robić to całą sobą. Ciałem i duszą.

 

___________________________________________________________________________

 

Przyznam szczerze, że bardzo ciężko było mi ubrać to co chciałam przekazać w tym artykule w słowa, także cieszę się, że jesteś już tu, bo to znaczy, że dało się przez niego przebrnąć 😉

Obawiam się jednak, że nie przekazałam nawet połowy tego, co chciałam Ci przekazać – może dlatego, że pewnych rzeczy nie da się ubrać w słowa? To tak jak tłumaczyć ślepemu jak wygląda zielony. Wierzę jednak, że wiesz o co mi chodzi 😉

Podejrzewam, że w najbliższym czasie na blogu, pojawią się posty o podobnej tematyce, ponieważ jest mi ona ostatnio bardzo bliska.

Pozdrawiam Cię ciepło!

Kasia